
(własność Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu)

(własność Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu)
Kto raz zobaczył lśniące w słońcu wody jeziora Gopło ze szczytu Mysiej Wieży, ten nigdy nie zapomni tego widoku. Kto raz zakochał się w tutejszym krajobrazie, ten pozostanie na zawsze w pod jego urokiem i będzie tu wracał w nieskończoność. Któż rzuca te czary na niczego nieświadomych turystów? To Pani jeziora – Goplana (która potajemnie powróciła do swego pałacu na dnie Gopła po wygnaniu i jej wierne pomocnice – Wyspogęś goplańska i Gęsioślim kruszwicka… obydwie stworzone przez nimfę wodną na wieczną służbę zamkowi Piastów i gęsiom gęgawom.
Wyspogęś goplańska wyłoniła się z głębin jeziora Gopło w pradawnych czasach, podczas straszliwej wiosennej burzy. Targane porywami wichru wody rozstąpiły się w świetle gromu, ukazując kształt rozpoznawalny dla tutejszej fauny jako miejsce bezpieczne i przyjazne. Pani jeziora, widząc liczne stada gęgaw niepokojone i przeganiane z brzegów jej królestwa przez okolicznych mieszkańców, zapałała gniewem i postanowiła uchronić swoje ulubione gęsi przed włościanami, nieświadomymi, że zadzierają z samą Goplaną. Uwielbiała ona po wiosennym przebudzeniu wynurzyć się na powierzchnię i słuchać gęgania powracających z zimowisk ptaków. Jednak wygłodniali, po wielu miesiącach przymusowego postu, kruszwiczanie chętnie polowali na gęsi, zamieszkujące przybrzeżne szuwary. Łowy zaczęły zagrażać ich populacji, więc Goplana postanowiła zdecydowanie zadziałać. Wielka była to chwila, gdy rozsierdzona nimfa poprosiła Peruna, by zesłał na Kruszwicę potężną burzę. Gdy żywioł rozszalał się na dobre Goplana zanurzyła się w odmętach spienionych wód jeziora i – czyniąc zeń wir – spowodowała wypiętrzenie się wysepki, która miała uchronić gęgawy przez zakusami polujących. Nie tylko odosobnienie tego miejsca, ale także umieszczone wokoło, tuż pod powierzchnią, głazy utrudniające podpłyniecie łodziami, miały chronić na wieki zamieszkujące wyspę gęsi. Po dziś dzień można tu spotkać liczne stada tych ptaków, a zawdzięczamy to właśnie Goplanie. Dziś administracyjnie wyspa nazywa się Tumidaj, ale gdy przyłoży się ucho do tafli wód jeziora, w zupełnej ciszy, można usłyszeć szum, przypominający powtarzający się wciąż niczym echo szept i rozpoznać słowa wypowiedziane przez Goplanę tworzącą wyspę: ty będziesz Wyspogęś goplańska.
Gęsioślim kruszwicka to endemiczny gatunek gęsi gęgawy, stworzony przez Goplanę dla odstraszania wszelkich drapieżników, a przede wszystkim ludzi. Nimfa widząc, że utworzona przez nią poprzedniej wiosny Wyspogęś goplańska nie chroni jej ukochanych gęsi przez najśmielszymi z okolicznych mieszkańców, postanowiła znów zaingerować w świat zewnętrzny.
Gęsioślim powstała z połączenia najdorodniejszej gęsi pływającej po wodach jeziora i ślimaka o największej muszli, jakiego udało się Goplanie znaleźć na brzegu jej królestwa. Długo szukała odpowiednich osobników, które odpowiadałyby jej wymaganiom. Gdy je wreszcie znalazła, zabrała je z sobą w odmęty Gopła. Tam, w nieprzeniknionej ciemności, w magiczną noc świętojańską, dokonało się połączenie w jeden niezwykły gatunek, który odtąd żyje w nadgoplańskich trzcinowiskach. Każdego roku, w pamiętną noc św. Jana, na dnie Gopła wykluwają się młode Gęsioślimy i wypływają na powierzchnię wody tuż przed świtem. Goplana wyznaczyła im ważne zadanie. Pierwotnie miały strzec bezpieczeństwa swych sióstr, gniazdujących na – stworzonej przez nią samą – Wyspogęsi goplańskiej. Dzielnie odstraszały śmiałków, którzy próbowali pokonać ostre skały, umyślnie porozrzucane dawniej wokół wysepki. Gdy ta przeszkoda nie wystarczyła, wówczas z trzcinowisk wypływały te niezwykłe stworzenia, które swym wyglądem, ale także wydawanym przeraźliwym świstem, skutecznie zawracały łowców, porzucających ze strachu wszystko, co mieli ze sobą. Choć nie wszystkich udało się przegnać. Gdy jednak nastały czasy Piastów i rozpoczęto budowę zamku w Kruszwicy, nimfa wyłoniła się z odmętów jeziora i przekazała im nowe zadanie. Miały odtąd zawsze znajdować się w pobliżu zamku, by mieć go w zasięgu wzroku i nieustannie mieć na niego baczenie. Miała Goplana nadzieję, że zawsze będzie to siedziba potężnego rodu królewskiego, lecz jako li tylko królowa jeziora nie miała mocy, aby sprawić, by tak pozostało. Do dziś można spotkać Gęsioślimy na brzegach Gopła, lecz spotkanie to jest szczęściem bardzo nielicznych. Aby zobaczyć wyłaniającą się majestatycznie z gęstwiny Gęsioślim kruszwicką trzeba przyjść nad brzeg przed świtem, zachowywać się niezwykle cicho i przez długi czas nie zdradzać swojej obecności choćby szmerem oddechu. Są one bowiem niezwykle ostrożne i nieufne wobec ludzi. Ponieważ od wieków były narażone na ataki polujących mieszkańców okolicy, a wiele z nich odniosło rany lub zginęło broniąc gęgaw, dziś stronią one od ludzi. Choć gęgawy są bezpieczne i ich populacji nie zagraża już człowiek, Gęsioślimy wciąż pełnią swą wartę pod pozostałościami zamku – Mysią Wieżą, która nadal góruje nad okolicą i z której szczytu można podziwiać w słoneczne dni srebrne wody jeziora, które hipnotyzują turystów.
Opowieść spisała Renata Kamionka